W Szydłowie kibice byli świadkami prawdziwego piłkarskiego rollercoastera. Drużyna Grabki Grabica, mimo że przegrywała już 1:4, zdołała odwrócić losy spotkania i pokonała Omegę Kleszczów II 7:5. To był mecz, który na długo zapadnie w pamięci wszystkich obecnych na trybunach.
Od 1:4 do 7:5 – historia jednego spotkania
Początek meczu nie zapowiadał takiego obrotu spraw. Omega Kleszczów II szybko objęła prowadzenie i po pewnym czasie wygrywała już 4:1. Jednak Grabieżcy nie zamierzali się poddać. Jeszcze przed przerwą rozpoczęli odrabianie strat i schodzili do szatni przy wyniku 4:3. Druga połowa to była prawdziwa jazda bez trzymanki – Grabka Grabica dokończyła remontadę i ostatecznie mogła cieszyć się z kompletu punktów.
W drużynie zwycięzców na wyróżnienie zasłużył Mateusz Król, który zdobył trzy gole. Po jednym trafieniu dołożyli Eryk Sokołowski i Kacper Krzymowski. Losy spotkania przesądziły także dwa gole samobójcze.
– Od 1:4 do 7:5 – taki mecz zapamiętuje się na długo – podkreślają przedstawiciele klubu. – Wielkie brawa dla całej drużyny za walkę do samego końca. Dziękujemy również wszystkim kibicom za niesamowite wsparcie z trybun.
Zwycięstwo to pokazuje, że w piłce nożnej nigdy nie można być pewnym wyniku do ostatniego gwizdka. Grabka Grabica udowodniła, że charakter i determinacja mogą odmienić losy nawet najbardziej niekorzystnie układającego się spotkania.
Źródło: UMKS Grabka Grabica

